Autoportret vs Selfie

Selfie – wizytówka naszych czasów…?

Ostatnio na zajęciach z Historii Fotografii omawialiśmy bardzo dziś popularne zjawisko selfie. Jestem przekonana, że każdy doskonale wie co to za rodzaj zdjęć i popełnił przynajmniej jedno w swoim mniej lub bardziej dorosłym życiu. Wiele razy byliśmy proszeni przez różnych wykładowców aby wykonać swój autoportret w stylu dowolnym lub mieszcząc się w ściśle określonych ramach. Ale czy selfie to autoportret? Czy można dokonać takiego uproszczenia? To przecież domena naszej teraźniejszości – szybciej, więcej równa się lepiej. Dzięki rozwojowi technologii możemy w każdej chwili, nawet najbardziej banalnej, z dowolnego miejsca na ziemi, zdać relację w sieci, uwieczniając ją na naszym urządzeniu cyfrowym aby z prędkością udostępnioną przez operatora sieci komórkowej zawiadomić kogo chcemy – im więcej osób tym lepiej – o tym kto, co, gdzie, jak i z kim…

To co zatrzymało mnie na dłużej przy tym temacie, to myśl, czy jest różnica między autoportretem i selfie, a jeśli tak, to na czym polega lub ściślej, jak ja interpretuję tę różnicę. Robiąc krótki research w internecie sprawdziłam, z czym dokładnie mam do czynienia, przecież to w moich czasach selfie się narodziło i przechodzi do dziś przez proces kształtowania swojej definicji. Okazuje się, że pojęcie to jest już na tyle dojrzałe, że w 2013 roku miało swój oficjalny ‘comming out’ trafiając do zbioru pojęć online’owego słownika Oxford English Dictionary. Zanim zagłębię się w rozważania, poniżej krótki ich opis.

Selfie – rodzaj autoportretu robiony za pomocą aparatu cyfrowego, najczęściej z telefonu trzymanego  w ręku lub doczepionego do specjalnego ‘kijka’, przedstawiający siebie samego lub własne odbicie. Zdjęcie powstaje w celu umieszczenia go w mediach społecznościowych. Pierwszy raz słowa tego użyto w 2002 roku.

Autoportret – pojęcie to funkcjonuje od średniowiecza i dotyczy zwykle przedstawienia człowieka przez niego osobiście za pomocą rzeźby, obrazu lub fotografii.

Im więcej czytam na temat autoportretu i selfie, tym coraz mocniej przekonuję się, że są to dwie różne formy przedstawienia nas samych a selfie jest mutacją dostosowaną do pędu naszego życia. Jest bardzo mocno związane z mediami społecznościowymi takimi jak Facebook czy Instagram. Tak samo jak autoportret, przedstawia nas samych lub grupę ludzi będących w centrum kadru – selfie grupowe – ale na tym wspólny mianownik się kończy. Selfie odnosi się do konkretnego miejsca i chwili w której powstaje, ma ściśle określony cel, którym jest oznaczenie naszej pozycji geograficznej, podkreślenie ulotności konkretnej chwili lub miejsca. Skupia się w większości przypadków na zaprezentowaniu człowieka w modny na dany moment sposób, z ‘dzióbkiem’ który chyba ewoluował w stronę ‘kaczego’ grymasu, w określonej pozie eksponującej w zależności od chwilowego trendu różne części ciała. Selfie powstają w hurtowych ilościach, są dodatkiem do krótkiego, aktualnego statusu w którym się znajdujemy, jako dowód na potwierdzenie tego czym obecnie chwalimy się przed światem. To nasz podpis dołączany do elektronicznej ewidencji.

Nie ma tu miejsca na zastanowienie, na proces przygotowawczy, który sprawi, że zdjęcie powie o nas coś więcej, że będzie starannie przemyślane. Tu właśnie upatruję nadziei dla archaicznego wydawałoby się dziś sformułowania autoportretu. To dowolna forma wybrana przez autora – zdjęcie, rzeźba, obraz ale też wiersz czy piosenka – która ma głębszy wymiar, pokazuje nie tylko jak wyglądamy ale jacy jesteśmy w środku, jakie mamy przekonania, jakie idee chcemy przekazać innym. Ponieważ trudno zwizualizować coś czego nie widać, taka udana praca ma wielokrotnie większą wartość. Oczywiście można z bardzo udanym skutkiem stworzyć autoportret wykorzystując do tego selfie ale mam wrażenie, że raczej niewiele osób sięga po ten środek wyrazu w sposób przemyślany.

Wiem, że tak samo jak nie ma odwrotu od elektryczności, która jest ewidentnie kamieniem milowym w rozwoju cywilizacji, bez którego nie wyobrażamy sobie dziś naszego życia, tak samo nie ma możliwości odwrotu od świata cyfrowego wraz z jego blaskami i cieniami.

Jak uważacie, czy jest szansa aby trend selfie przestał być kojarzony z infantylnością, przedmiotowym postrzeganiem siebie, pośledniej jakości narzędziem podbudowania swojego ego? Co można zrobić aby ta forma zdjęć przestała być wstydliwym obciachem, któremu mimo wszystko tak często ulegamy?